Żarty żartami, ale uwagi i ostrożności nigdy za wiele, bo puma to jednak dzikie zwierzę, a zawsze lepiej zapobiegać niż uciekać – czy jakoś tak. Zresztą przed dzikim kotem pokaźnych rozmiarów uciec raczej i tak nie mielibyśmy większych szans.
My jednak zajmiemy się czymś zupełnie innym. Na zakończenie wakacji sprawimy porządnego psikusa komuś, kogo być może poznaliśmy na wakacyjnym obozie, kolonii albo podczas jednej z letnich wypraw. I oczywiście wykorzystamy do tego elektronikę!
Zanim jednak chwycimy za lutownice, ustalmy jedną bardzo ważną zasadę. Dobry psikus powinien być życzliwy i serdeczny. Ma wywołać uśmiech po obu stronach i stać się pretekstem do wspólnej zabawy. Kończy się dokładnie w tym momencie, w którym dla drugiej osoby przestaje być zabawny. Nie robimy niczego na przekór czyjejś narastającej frustracji ani kosztem czyjegoś dobrego samopoczucia.
W końcu my, elektronicy, jesteśmy przede wszystkim od budowania, a nie niszczenia. Budujemy urządzenia, układy i konstrukcje, ale możemy też budować coś znacznie ważniejszego – dobre relacje z innymi ludźmi. A skoro już mamy wybór, bądźmy inżynierami właśnie tych najlepszych i najpiękniejszych relacji.
I dopiero teraz możemy zabrać się za budowę urządzenia, które – użyte z głową i poczuciem humoru – pozwoli nam sprawić komuś naprawdę niezłego psikusa, a przy tym zapewni masę frajdy. Koniecznie wzajemnej!
A przechodząc do sedna sprawy… czy zdarzyło Ci się kiedyś usłyszeć w pokoju jakiś dziwny dźwięk i nie móc ustalić, skąd właściwie dochodzi? Krótkie „piiip”, potem cisza. Rozglądasz się – nic. Po chwili znowu „piiip”.
Zaczynasz szukać, ale gdy zapalasz światło, tajemniczy dźwięk znika. Wyłączasz je i po pewnym czasie... znowu to samo.
Jeżeli brzmi to jak dobry materiał na wspomnianego, niewinnego psikusa, to trafiłeś idealnie, bo podczas naszych zajęć zbudujemy urządzenie, którego konstruktorzy nawet nie próbują udawać, że ma jakieś poważne zastosowanie. Jego zadanie jest jedno: robić znajomym dowcipy. Tak przynajmniej przedstawia je oryginalna instrukcja zestawu.
Cały pomysł jest bardzo prosty. Pipek co pewien czas wydaje krótki, piskliwy dźwięk. Jest jednak pewien haczyk – robi to tylko w ciemności. Gdy zrobi się jasno, urządzenie milknie. Dzięki temu osoba próbująca odnaleźć źródło tajemniczego pisku może mieć z tym niemały problem. Wystarczy bowiem zapalić światło, aby Pipek zupełnie zamilkł.
Co zbudujemy tym razem?
Bohaterem tego odcinka będzie zestaw AVTEDU625: Pipek dręczyciel – reaktywacja. To niewielki układ elektroniczny zasilany trzema bateriami AAA, wyposażony w fototranzystor wykrywający poziom oświetlenia oraz sygnalizator piezoelektryczny, który jest źródłem charakterystycznego dźwięku.
Sercem urządzenia jest popularny układ scalony NE555. Towarzyszy mu zaledwie kilka rezystorów, dwa kondensatory, tranzystor BC547, dwie diody 1N4148 i fototranzystor. Mimo tak niewielkiej liczby elementów powstaje urządzenie reagujące na otoczenie – zachowuje się inaczej w świetle, a inaczej w ciemności.
Wszystko to sprawia, że Pipek jest ciekawym – wręcz idealnym – projektem na nasze zajęcia. Oprócz regularnego treningu lutowania stanie się czymś, co ma szansę konstruktywnie zaabsorbować nie tylko żądny nowej wiedzy intelekt, lecz także równie żądnego przygód wewnętrznego dzieciaka, którego – jak ufam – nosi w sobie każda i każdy z nas. I tego, żebyśmy nigdy z tego wewnętrznego dzieciaka nie wyrośli, szczerze nam wszystkim, a także sobie, na wszystkie przyszłe lata życzę.
A teraz, już bez przeciągania, zabieramy się do działania, a przy okazji możemy snuć rozważania, komu też sprawimy pierwszego psikusa.