W 1980 roku, przeglądając letnie wydanie Elektor Summer Circuits, natknąłem się na to, czego wtedy szukałem: przyzwoity zasilacz do mojej pracowni elektronicznej. Miał to być mój pierwszy poważny projekt (tzn. taki z obudową). Po dodaniu prostego, niskoprądowego zasilacza symetrycznego przeznaczonego dla wzmacniaczy operacyjnych, jedna skrzynka zaspokajałaby wszystkie moje potrzeby w zakresie zasilania. Po kilku tygodniach tworzenia płytki drukowanej, dodaniu miernika z ruchomą cewką, montażu i poprowadzeniu okablowania, wszystko było gotowe. Działał jak marzenie – przez ponad 40 lat.
40 lat później...
... ząb czasu wyraźnie dał o sobie znać. Przede wszystkim wytarły się opisy wykonane wyklejkami. Dlatego uznałem, że obudowa wymaga odświeżenia. Zdjąłem przedni panel z zamiarem wykonania nowego (z użyciem wspomagania komputerowego). Kiedy jednak zajrzałem do środka zasilacza, byłem przerażony tym, co zobaczyłem. „Czy ja naprawdę tak to podłączyłem?” Zasilacza z pewnością nie dałoby się rozebrać i ponownie złożyć w ten sposób. Pojawił się pomysł całkowitej przebudowy. Jeśli miałem to zrobić, musiałem użyć elementów nowoczesnych, a więc podzespołów do montażu powierzchniowego (SMD) i współczesnych złączy. Zacznijmy od bloku zasilacza 0…50 V.
Nowa wersja zasilacza 0...50 V
Jednym z moich głównych założeń było uporządkowanie okablowania. Doprowadziło to do podziału tego bloku na trzy części: główną płytkę stabilizatora, płytkę sterownika oraz radiator tranzystorów mocy. Wszystkie te elementy zostały ze sobą połączone poprzez uporządkowane okablowanie i złącza wielostykowe.
Mogłem oczywiście kupić gotowy zasilacz impulsowy (SMPSU) za rozsądną kwotę pieniędzy. Po co więc się męczyłem? Odpowiedź jest prosta: elektronika była moim hobby przez całe życie, a tworzenie przydatnych urządzeń elektronicznych jest czymś, co zawsze sprawia mi ogromną satysfakcję.
Zmiany w projekcie
Nowy układ dość wiernie naśladuje projekt z 1980 roku. Zachowałem nawet oryginalną numerację elementów. Oczywistą różnicą jest zastosowanie podzespołów SMD. Spowodowało to pewne problemy, ponieważ większość półprzewodników użytych w oryginalnym projekcie nie jest dostępna w formie SMD, co wymagało znalezienia odpowiedników. Jedynymi elementami, które przetrwały aktualizację, były: transformator, kondensator za prostownikiem, niezawodne tranzystory mocy 2N3055 oraz obudowa.